Szukanie dziury w całym

Internet to medium o niezwykłej sile rażenia. Jak każdej broni, można go wykorzystać do zaatakowania nielubianych celów. A oto historia, którą można by kompletnie zignorować, gdyby dotyczyła tylko mnie – osobiście i prywatnie. Jednak że sprawa dotyczy próby zdyskredytowania ludzi o wielkich zasługach dla kraju, działających społecznie dla idei niezwykle dla tego kraju ważnej.

Być może jeszcze ważniejsza jest tu dyskredytacja (zamierzona lub nie, ale ewidentna) samej idei. Mówię tu oczywiście o idei Narodowego Programu Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej, który, co oczywiście, nie wszystkim się podoba – głównie z resztą dlatego, że nie wszyscy rozumieją, iż chodzi nam o rozwój gospodarki w nisko-emisyjny sposób, a nie o prymitywne redukowanie emisji (nota bene ta różnica tłumaczy zmianę think-tanku, który tą ideę wspiera).

Iskrę, od której zaczął się pożar, rzucił dziennikarz Dziennika Gazeta Prawna Maciej Szczepaniak, próbując, jak to dziennikarz, poszukać sensacji w fakcie, iż Społeczna Rada Narodowego Programu Redukcji Emisji wspierana była (pośrednio) przez Europejską Fundację Klimatyczną (ECF). W samym fakcie trudno wskazać coś złego. Rada otrzymała wsparcie, merytoryczne, organizacyjne, lecz nigdy finansowe, od wielu organizacji, instytucji, firm i osób prywatnych, co świadczy jedynie o szerokiej akceptacji celów, działań i osiągnięć Rady. Nota bene większość wsparcia dotyczyła działalności informacyjno-promocyjno-edukacyjne, dzięki której z koncepcją i szczegółami Programu Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej mogło się zaznajomić tysiące realnych i dziesiątki tysięcy wirtualnych uczestników – świadków działań Rady (nie wiem, czy mnie uwierzycie, ale Pan Maciej Sz. w tych działaniach uczestniczył jako moderator-wolontariusz, za co mu chwała).

No tak, ale opis powyższy nie ma żadnych znamion sensacji, z punktu widzenia dzisiejszego dziennikarstwa jest nudny, więc nie jest ‘newsem”. Trzeba zatem zrobić dziurę w całym i przypiąć Radzie jakąś łatkę. Zrobić z igły widły. Piszemy więc: ”problem w tym, że ECF to jeden z głównych darczyńców fundacji Client Earth (CE). Międzynarodowa organizacja prawników specjalizujących się w prawie ochrony środowiska w ostatnich latach stała się wrogiem numer jeden firm planujących budowę elektrowni węgłowych, w większości spółek Skarbu Państwa. CE skutecznie blokuje m.in. inwestycję PGE w Opolu, stara się też przeszkodzić Janowi Kulczykowi, który na Pomorzu chce stawić węglową siłownię”. Wokół tej informacji, poza trzema pierwszymi słowami „problem w tym, że” absolutnie prawdziwej dziennikarz zbudował tekst, któremu redakcja nadała tytuł „Organizacja blokująca elektrownie węgłowe wspierała ministra gospodarki”. Chcemy sensację-mamy sensację.

Redakcja DGP odrzuciła próbę polemiki w tej kwestii gwarantując sobie w ten sposób prawo do nieomylności. Jednakże pozostaje mi wykorzystanie blogierskiego prawa do analizy tekstu. A więc do dzieła.

Po pierwsze traktując tytuł literalnie jest on nieprawdziwy i wprowadza czytelnika w błąd – fundacja Client Earth nie wspierała Ministra Gospodarki. Tyle odnośnie faktu!

Po drugie pośrednio wspierająca CE fundacja ECF wspierała Stowarzyszenie ETA, które wspierało Społeczną Radę, która wspierała Ministra Gospodarki. To jest fakt – czy można w nim znaleźć cokolwiek nagannego? Bez szczegółowej analizy oddziaływania beneficjenta CE na darczyńcę ECF a tego z kolei na Stowarzyszenie ETA, a tego na Radę, a tej na Ministra Gospodarki – oczywiście nie! A czy taka analiza jest w ogóle możliwa? Otóż w zakresie oddziaływania Rady na Ministra Gospodarki jest ona do przeprowadzenia – wszystkie dokumenty Rady były i są publicznie dostępne, a w czasie tworzenia były wielokrotnie publicznie konsultowane. Czy analizę taką dziennikarz przeprowadził? Niestety nie, i obraził się trochę, gdy mu potrzebę i możliwość takiej analizy zasugerowałem. Taki mamy dziś profesjonalny poziom dziennikarstwa.

Dla uporządkowania informacji – ECF najpierw wspierała ETĘ, a późnej wspierała CE. Być może po prostu trochę zmieniła swoje poglądy.

Sprawę moglibyśmy tu zamknąć streszczając historię następująco: ktoś najpierw prenumerował NIE, a potem Gazetę Wyborczą, ktoś inny przeczytał tę Gazetę i napisał raport, który przekazał Ministrowi – stąd wniosek, że NIE (bądź prenumerator) wspierał czytelnika raportu (w domyśle z niecnymi intencjami).

Dziennikarz DGP cytuje wypowiedzi Sekretarza Generalnego Rady, Przewodniczącego Rady oraz Ministerstwa Gospodarki wskazujące na kompetencyjność, niezależność i społeczny charakter działania Rady. Wskazuje też, że „pieniądze ECF wspierały działania m.in. Greenpeace Poland, Koalicję Klimatyczną, ale także najbardziej uznanych polskich think-tanków, takich jak Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Fundację demosEUROPA i Instytut na rzecz Ekorozwoju”. Nie wyciąga jednak z tego żadnych wniosków.

Gdzie więc w tym, w gruncie rzeczy peanie na temat ECF, leży jakieś issue? Nigdzie! Poza zmanipulowanym tytułem, który sam w sobie jest insynuacją. Niezbyt elegancką – jak to w insynuacjach bywa.

Ale jeden kamyczek (do ogródka) może wywołać lawinę. Tekst z DGP został przetransponowany przez energetyczny portal CIRE, który postanowił ochlapać Radę błotem dodając od siebie – anonimowo, jakże by inaczej – takie określenia jak „Pieniądze nie śmierdzą” we wprowadzeniu do tekstu oraz „Rada z nazwy społeczna”. Dziennikarz CIRE wprowadził więc z własnej inicjatywy wątek etyczny sugerując, że członkowie Rady działali z chęci zysku finansowani przez wrogów polskiej energetyki. Takie sformułowanie nazywa się kalumnią. Tak łatwo wykorzystać wolność prasy do obłożenia kogoś infamią. Podkreślić trzeba, że w odróżnieniu od dziennikarza DGP dziennikarz (?) CIRE nie wykonał tu żadnej pracy śledczej, nie przeprowadzał wywiadów, nie zbierał danych. Obrzucił tylko błotem.

Przeczytali tekst internauci i posypały się komentarze. Jak to zwykle krótkie i dosadne. Tu już błota było mało, trzeba było napluć w twarz. Jak zwykle niezwykle honorowo bo anonimowo. Śledztwo zamknięto, winnych skazano, wyrok wykonano.

Szczerze mówiąc ta anonimowa i zajadła część opinii publicznej mało mnie wzrusza. Wzruszają mnie argumenty merytoryczne. Niemerytorycznie opluwany jestem od dawna, robię swoje i zawistnikami się nie przejmuję. Ale boli mnie opluwanie moich współtowarzyszy, współpracowników – wszystkich tych, którzy oddają swój czas i wysiłek na rzecz idei Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej w Polsce – czyli rozwoju gospodarki polskiej.

A może oprócz ludzkiej zawiści mamy tu do czynienia z równie ludzkim strachem przed skierowaniem rozwoju naszej gospodarki na nowe, niskoemisyjne, innowacyjne, inteligentne – krótko mówiąc nowoczesne – tory. Tę obawę przed zmianą mogę zrozumieć, formy w jakiej się ujawnia – nie.

Na szczęście Radę tworzą ludzie naprawdę mądrzy i odważni. Na szczęście Radę znają ludzie mądrzy i odważni – i oni również powiesili swoje komentarze biorące naszą działalność w obronę. Zakończę ten tekst z nadzieją – gdy uderzysz w stół nożyce się odezwą ale karawana jedzie dalej. I oby tak się stało!

I jeszcze kilka informacji dla dociekliwych:

* Nieprawdą jest, że Stowarzyszenie ETA jest moją firmą. Zakładałem je wprawdzie kilka lat temu, byłem jego przewodniczącym, ale doświadczeni ludzie (bez przekąsu) poradzili mi abym wycofał się z tej działalności m.in. dlatego aby utrącić insynuacje o wspieraniu samego siebie. Przy okazji informuję, że nie jestem też właścicielem żadnych innych firm, a te organizacje, we władzach których jestem nie zatrudniają mnie. Pieniądze zarabiam uprawiając niezależny konsulting (po cenach na które rynek pozwala) lub koordynując złożone projekty (kto się na tym naprawdę zna, to wie jak wymagająca to praca). Na tych polach każdy może stanąć w konkurencyjne szranki. Także zawistnicy, powodzenia.

* Prawdą jest, że ludzie z którymi współpracuję to moi współpracownicy, niektórzy z nich to moi przyjaciele, choć nie wszyscy, niektórzy z nich to moi studenci, dyplomanci, doktoranci, choć oczywiście nie wszyscy. Robienie mi z tego zarzutu to chyba aberracja umysłowa, czyż nie?

* Prawdą jest, że Narodowy Program Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej jest wspierany przez wielu ludzi, instytucji i firm a w tym także i przez energetyków i przez górników albowiem nie jest to program przeciw energetyce i górnictwu lecz za energetyką (nisko-emisyjną) i za górnictwem (czysto-węglowym). To jest dobry program dla Polski a robiony jest przez dobrych ludzi!

Trwa ładowanie komentarzy...