O autorze
Ekspert ds. strategicznego zarządzania i infrastruktury. 1990-2001 wiceminister budownictwa, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych i członek zarządu Polkomtel. Obecnie Sekretarz Generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji, członek międzyresortowego zespołu ds. Narodowego Programu Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej, członek Zespołu Systemu Bezpieczeństwa Narodowego w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Autor dwóch ustaw.

Przesył – prawie prawda

Zaprzyjaźniony dziennikarz zadał mi pytanie o problemy z jakimi może się spotkać firma PSE-Operator z realizacją swojego programu inwestycyjnego. Obaj zgodziliśmy się, że program ten jest niezwykle potrzebny i jednocześnie niezwykle ambitny. Po tej konstatacji pogrążyliśmy się w długiej i ciekawej rozmowie. A jest o czym rozmawiać: PSE-O zamierza w 2014 roku omalże potroić swój wysiłek inwestycyjny (ostatnia informacja to ok. 1 900 mln zł) w stosunku do roku 2012 (710 mln zł), który był chyba najlepszym w historii Operatora.

Każdy, kto cokolwiek zna się na inwestowaniu, a szczególnie na inwestycjach liniowych, rozumie, iż taki inwestycyjny „skok” to zamierzenie niezwykle trudne i może sprawiać wiele kłopotów. Nowe wyzwania wymagają nowych rozwiązań a konkretnie, moim zdaniem, wprowadzenia funkcjonalno-parametrycznej specyfikacji inwestycji przygotowywanej przez fachowców od eksploatacji a nie od budowy i technicznego projektowania. Używając słów prostych zanim się sprecyzuje jak chce się budować (zakres) należy zdefiniować co chce się osiągnąć (cel) a więc np. zamiast typu przewodu parametr MTBF (mean time between failures) dla projektowanej linii. Dopiero później można przygotowywać SIWZ (specyfikację istotnych warunków zamówienia) niezbędnych do ogłoszenia przetargu.

W relacjonowanej rozmowie przyznałem się, że „za moich czasów” w PSE służby przygotowania inwestycji nie dawały sobie rady z terminowym przygotowywaniem tychże SIWZ-sów, co powodowało opóźnienia w terminowej realizacji inwestycji. Stwierdziłem, że moim zdaniem przy tak dużym wolumenie inwestycji należało by stosować model „projektuj i buduj”, który wymaga bardzo precyzyjnego określenia celów i specyfikacji użytkowo-funkcjonalnej. Poinformowałem jednocześnie, iż wiem że w PSE-O wprowadzono nowy system przygotowywania inwestycji, w którym istotną rolę odgrywa firma EPC-SA z grupy PSE-O. Stwierdziłem, że nie wiem, czy model przeze mnie sugerowany został w pełni zaimplementowany przez Operatora, choć wiem, że stosowana jest już formułą efektu końcowego, czyli umowa „pod klucz”, w której wykonawca prowadzi uzgodnienia terenowe. Stąd już bardzo blisko do modelu D&B.

Moje rozważania i wątpliwości (któż ich nie ma?) zostały skondensowane do stwierdzenia: „Mam wątpliwości, czy PSE Operator jest dostatecznie dobrze organizacyjnie i merytorycznie przygotowany do prowadzenia tak ogromnego frontu prac”, które nie odzwierciedla mojego punktu widzenia kładącego nacisk na stojące przed inwestorem trudności, także na brak ustawy „korytarzowej” , a nie na brak jego kompetencji. Ot, taka sobie prawie prawda.


Dwadzieścia cztery godziny później moja wiedza o procedurach inwestycyjnych w PSE-Operator jest trochę bogatsza. Wiem więcej o roli EPC SA – dziś misja tej spółki to:

„Firma EPC świadczy profesjonalne usługi w zakresie przygotowywania i nadzoru realizacji inwestycji w elektroenergetycznej sieci przesyłowej, z poszanowaniem środowiska naturalnego oraz społeczności lokalnych.”

Oznacza to, że przygotowuje ona koncepcję projektu i jego specyfikację funkcjonalno-użytkową będącą podstawą wykonania SIWZ-u, kontroluje szczegółową dokumentację wykonawczą a później pełni rolę Inżyniera Kontraktu (według FIDIC Inżynier Kontraktu jest znacząco odpowiedzialny za terminowy przebieg budowy w zgodzie z budżetem i umową zawartą pomiędzy Zamawiającym i Wykonawcą). Jest to już bardzo blisko 100% modelu „projektuj i buduj”.

Pozwólcie, że korzystając z okazji rozwinę trochę szerzej temat przygotowania inwestycji. W dalszym ciągu uważam, iż model „projektuj i buduj” mógłby być docelowym modelem dla strategicznych inwestorów (także liniowych) w Polsce ponieważ ma wbudowany naturalnie większy potencjał innowacyjności (por. ciekawą historię kanciastego stadionu w Lublinie). Oczywiście pod warunkiem, że kontrakty zawierać będą odpowiednie klauzule gwarancyjne a wycena oferty oparta będzie o analizę kosztu „build and operate” a więc nie tylko kosztu inwestycji ale również kosztu użytkowania – z odpowiednimi gwarancjami, oczywiście.

Pierwsze w kraju wdrożenia systemu „projektuj–buduj” miały miejsce w chwili uruchomienia funduszy unijnych w perspektywie budżetowej 2004-2006. Zasadniczą motywacją jego stosowania była możliwość włączenia kosztów projektowania do puli środków kwalifikowanych. Równocześnie system ten umożliwiał składanie wniosków aplikacyjnych oraz podpisywanie umów o dofinansowanie projektów bez konieczności posiadania pełnej dokumentacji technicznej oraz pozwolenia na budowę. Do wniosku o środki wystarczał program funkcjonalno-użytkowy i koncepcja projektu (art. 31 ust. 2 prawa zamówień publicznych).. Zdecydowanie przyspieszało to proces inwestycyjny.

W trybie D&B budowany był np. stadion piłkarski we Wrocławiu na Euro 2020.

Metoda D&B nie jest panaceum na wszystkie nasze kłopoty i budzi wiele wątpliwości, jak każda nowość. Nie zwalnia Zamawiającego od należytego, precyzyjnego przygotowania inwestycji, nie tylko jej programu funkcjonalnego ale również np. badań gruntowych, hydrologicznych itp. itd. Wymaga również profesjonalnego i wszechstronnego nadzoru. Polecam bardzo ciekawy artykuł na temat D&B, a dla zachęty cytat z tego tekstu: „Wyliczono na podstawie doświadczeń projektowych (w stanie Utah), że zastosowanie modyfikowanej metody Design and Build może skrócić czas realizacji projektu z 10 lat do 4,5 roku!”

Czeka nas nowa perspektywa budżetowa i (mam nadzieję) nowe wielkie programy inwestycyjne, program PSE-Operator (23 mld zł do 2025 r.) jest przecież jednym z wielu. Nasza infrastruktura wymaga ok. 320 mld € inwestycji wprowadzających gospodarkę niskoemisyjną. Istotne jest jak mądrze wydawać będziemy te pieniądze, w końcu nasze. Dlatego warto rozmawiać na ten temat. Aby nie powtórzył się u nas model grecki.

A
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...